
Na ulicy Kościuszki w Sieradzu, tak jak wcześniej na Kolegiackiej, pojawiła się symboliczna brama do miasta. Ma wprowadzać przechodniów do zrewitalizowanej części Sieradza. Będzie też nietypowym elementem oświetlenia ulicznego.

Takie rozstrzygnięcie nie zadowoliło ani mieszkańców Pabianic, ani oskarżającego fabrykantów prokuratora Jewdokimowa. Wniesiono protest do izby sądowej w Warszawie. Wyższa instancja podtrzymała kary grzywny, ale nakazała także fabrykantom zaprzestać zanieczyszczania rzeki, zainstalować urządzenia oczyszczające ścieki, no i oczyścić koryto Dobrzynki.Na śledztwie sądowem okazało się, że woda w Dobrzynce została zanieczyszczona tak, że jest niezdatna nietylko do wewnętrznego, lecz i do zewnętrznego użytku, gdyż fabrykanci wpuszczają wprost do rzeki odpływy fabrykacyj, zawierające substancye trujące.
Starzy mieszkańcy Pabianic Mateusz Morzyszek i Tomasz Biskupski pamiętają, że przed laty woda w Dobrzynce była zupełnie czysta, lecz w miarę tego, jak powstawały fabryki, woda ulegała zanieczyszczeniu.
Piotrkowski sąd okręgowy skazał fabrykantów za „zepsucie wody", przewidziane w art. 4. 111 ust. kar. na grzywny do 200 rubli, nie zobowiązując ich poza tem do niczego.
Roboty powyższe mają być dokonane przez fabrykantów w ciągu pół roku od daty uprawomocnienia się wyroku, po upływie zaś tego czasu ulegają wykonaniu przez policyę na koszt fabryczny.
Dobrzynka, rzeka o długości nieco ponad 25 kilometrów ma swoje źródła w okolicach Tuszyna, przepływa przez Pabianice, by na obrzeżach Łodzi wpaść do Neru. W górnym odcinku woda jest na tyle czysta, że żyją w niej raki. Dolny odcinek rzeki, od Pabianic, przez prawie dwa wieki służył natomiast za kanał ściekowy dla miasta i zakładów przemysłowych.
Fonograf, silnik i prądnica prądu stałego, miernik prądu, oscyloskop, płyta gramofonowa, perforowana taśma filmowa, kamera z rejestracją dźwięku na taśmie filmowej, projektor filmowy do filmów dźwiękowych, betoniarka, lodówka, suche baterie alkaliczne, dyktafon, pióro elektryczne, guma syntetyczna, krzesło elektryczne, żarówka. Wszystkie te urządzenia wynalazł Thomas Edison, samodzielnie lub kierując zespołem współpracowników.

Ulubionym tematem jego żartów i karykatur był jednak typowy przedstawiciel polskiej szlachty - zubożały intelektualnie zacofany prowincjusz. Ale prowincjusz pamiętający "stare-dobre-złote" czasy Rzeczpospolitej i powiedzenie: "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie". Ubóstwo wykształcenia i kultury u takiego jegomościa nie wiązało się bynajmniej z pokorą i skromnością. Chociaż zniknęły szlacheckie sejmiki i król, któremu można wypowiedzieć posłuszeństwo, typ ten nadal uważał się za lepszego od zniewieściałego Francuza, heretyckiego Niemca, nie wspominając o Żydzie-karczmarzu czy barbarzyńskim Moskalu. Nie bardzo też pan szlachcic cenił sobie artystów. Mimo wielkich zachwytów warszawskich elit nad literaturą romantyczną...Raz - dawniej - w rymie, który brzmiał: "Zrazu cię zapał porywa,/ A potem - smutki" - oni - przez halucynację zecera śpieszącego się na obiad - wydrukowali: "Zrazów cię zapach porywa,/ A potem - wódki"
Tegoż roku podróżowałem po Polsce - dwóch nas było: śp. Władzio Wężyk i ja - mieliśmy z sobą kilkadziesiąt tomów książek, mianowicie historii dotyczących kronik i pamiętników. Szlachcic jeden, bardzo szanowny obywatel i dobry sąsiad, i dobry patriota, zobaczywszy podróżną biblioteczkę naszą, ruszył głową i mruknął: "To chleba nie daje!..."
Wszelako, po wielu i wielu latach spotkałem na ekspozycji w Paryżu potomka owegoż obywatela. - Ten mówił mi o sztukach pięknych różne spostrzeżenia swoje... "Lubię i muzykę! (powiadał mi). Lubię i muzykę, i jak sobie wrócę z pola, a człowiek mi buty ściągnie, to ja sobie lubię tak dumać i nogi moczyć, i słuchać, jak mi żona moja gra na fortepianie Chopina...!" [...].