Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewitalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewitalizacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2013

Słupy Kościuszki

brama_warcka

Na ulicy Kościuszki w Sieradzu, tak jak wcześniej na Kolegiackiej, pojawiła się symboliczna brama do miasta. Ma wprowadzać przechodniów do zrewitalizowanej części Sieradza. Będzie też nietypowym elementem oświetlenia ulicznego.

sobota, 30 marca 2013

Między nabiałem a boskim ciałem...

dom kata sieradzŻem ja tego dnia sobotniego na rynek przyszedłszy i obaczywszy u pomienionej Marianny Jurkówny z Dąbrowy Wielkiej masło przedającej, kupiłem u niej osełkę masła za groszy 4 i szeląg, za które dawszy jej pieniądze odszedłem na stronę, a w tym czasie zaraz stał się tumult wielki między białymigłowami, że komunikant na ziemi leżący obaczono, na którychmiast p. Bigoszewicz, podstaroci, blisko natenczas stojąc zawołał mnie, abym te białogłowy do p. burmistrza z nimże zaprowadził.  I przyprowadziwszy przed p. burmistrza, prezentowała p. Gastołka tenże komunikant na rękawicy swojej, i te pomienione dwie białogłowie kazał p. burmistrz prowadzić do więzienia" - zeznawał świadek Andrzej z Sieradza.

Działo się to w Wielką Sobotę (21 marca) roku pańskiego 1693. Na sieradzkim rynku odbywał się tradycyjny handel. Z pobliskich wsi zjechały do miasta chłopki z serami, masłem, drobiem, nabiałem. Była wśród nich poddana Sebastiana Małuskiego z Małusza - Marianna Jurkówna w Dąbrowy Wielkiej. Nie wiemy w jaki sposób na jej dłoni nagle znalazła się hostia. Czy zobaczyła ją i podniosła z ziemi, czy faktycznie ukradła z kościoła i chciała jej użyć w jakiś niecnych celach. Panna Jadwiga Malanówna, jako świadek tego świętokradztwa zeznała:
sieradz rynekIż wówczas przyszłam na kupienie na rynek nabiału i stanęłam między białymigłowami, gdzie się tumult stał, któremu się ja przypatrując, obaczyłam u białogłowy na ręce gołej komunikant, na którą ktoś zawołał - "a godnaś to mieć na ręku?" - taż tedy białogłowa z swojej ręki położyła mi ten komunikant na rękawicy prawej ręki, którym ja podała p. Gastołce także na rękawice i z nim poszła p. Gastołka do p. burmistrza, jak te białogłowy poprowadzono.
Z jakichś powodów za wspólniczkę Marianny wzięto mieszkankę Sieradza Ewę Hermanównę.

Trzeba wiedzieć, że komunikant czyli hostia (z łaciny ofiara, zwierzę ofiarne) to opłatek z mąki pszennej, w kształcie koła, ozdabiany często krzyżem lub motywami religijnymi. Jak naucza kościół katolicki po poświęceniu (konsekracji) ten zwykły kawałek pieczywa zmienia się Ciało Chrystusa, którego spożycie podczas Komunii Świętej daje niesłychane łaski i prowadzi do prawdziwego szczęścia. Komunikanty konsekrowane przechowywane są w specjalnej, pozłacanej puszce umieszczanej w tabernakulum. Jest to jedyne godne dla nich miejsce.

tortury
Bywały czasy, gdy wierny lud prosto i bezpośrednio pojmował niezwykłą wartość hostii i sądził, że pomóc ona może na wszystko. Skoro jezuici adorowali hostię w monstrancji, żeby ubłagać Boga o deszcz, to nic dziwnego, że niektórzy wierni próbowali wykraść Ciało Boże w celu zakopywania go w polu dla zapewnienia sobie obfitych plonów. Używano również hostii do leczenia gorączki, albo jako "odtrutkę" na zadane czary. Pokusa zdobycia hostii była ogromna, ale ryzyko jeszcze większe. Lud zazdrosny o potencjalne łaski skwapliwie oskarżał każdego, kogo mógł podejrzewać o zamiar świętokradztwa. Wystarczyło mimowolnie wykaszleć hostię w trakcie przyjmowania komunii, by pójść na stos.

Przyjęło się, że istniały dwa powody kradzieży hostii z kościoła: albo dla czarów, albo żeby sprzedać ją Żydom, którzy rzekomo potrzebowali jej do rytuału odtwarzania męki Pańskiej. O taką właśnie zbrodnię oskarżono w XIV wieku w Poznaniu chrześcijankę Krystynę i trzynastu Żydów. Wszyscy spłonęli na stosie.

sieradz resztki ratusza
Nie wiemy skąd na sieradzkim rynku wziął się komunikant. Nie znamy też wyroku w sprawie Marianny i Ewy. Zgodnie z ówczesnym prawem aresztowane dziewczyny zapewne zostały odstawione do domu kata przy obecnej ulicy Ogrodowej i poddane tzw. badaniu czyli trzykrotnej torturze rozciągania. Z bólu przyznały się do kradzieży hostii, podając rzekomych wspólników i mnóstwo fantastycznych szczegółów znanych im z pisemek dewocyjnych i kazań plabana. Tak, jak Marusza z Kobierzycka, która przed sądem wójtowskim w Warcie w roku 1679 zdradzała szczegóły swojego pożycia w diabłem Szymaszkiem:
I miałam ja też swego męża tego Szymaszka, brałam z nim ślub w izbie w nocy na ziemi [...] i miałam mu być powolną, bo mię bił i na to mię namawiał, abym ludziom źle czyniła, alem ja nie chciała i o to mię bił.
Za takie "zbrodnie przeciw ludzkości" wyrok zwykle brzmiał następująco:
Stosując się do ustaw pospolitych i prawa majdeburskiego (tj. magdeburskiego), podług surowości artykułów w prawie opisanych przeciwko czarownicom na ukaranie wszelkich zbrodni i podobnych czarowań, ponieważ ta nieszczęsna niewiasta nie umiała od takowych zabobonów czartowskich szpetnych i Bogu się nie podobających powściągnąć się, ale owszem nimi się parać i bawić na wzgardę Bogu i zgubę duszy swojej i na szkodę ludzką, i na utratę zdrowia czarowała, skazuje ją na śmierć, aby na stosie drew jako czarownica spalona była per executorem iustitiae*.
Często jeszcze przed stosem stosowano karę wstępną, np.: ucięcie świętokradczej ręki lub wyrwanie bluźnierczego języka.

sieradz rynek stare rzemiosło
Przez kilka stuleci panowała histeryczna wręcz obawa przed świętokradztwem i czarami, której ulegali nawet ludzie wykształceni. W 1600 roku Sebastian Klonowic w dziele "Worek Judaszów" ubolewał nad takimi występkami:
Naydziesz takie złe ludzie, co Sakrament święty
Żydom i czarownicom, w uściech swych przeięty,
Przedaią, bezbożnicy, ciało i krew Pańską,
Uięci do pieniędzy chciwością szatańską.
Taka to była Wielkanoc w Sieradzu roku pańskiego 1693. Ciemniejsza strona naszej przeszłości. Historia, którą próbuje się zasypać, jak resztki sieradzkiego ratusza, a wcześniej zamku. Zasypać, przydeptać, zabetonować i zapomnieć. Bo ciemny lud, jak kania dżdżu, łaknie historii innej, lepszej, pełnej miłości do bliźniego i do miłej Ojczyzny...

*****

* przez kata

Fragmenty zeznań świadków pochodzą z książki Bohdana Baranowskiego "Nietolerancja i zabobon w Polsce w XVII i XVIII w."

niedziela, 17 lutego 2013

Za murami murem stoim…

Kopali, kopali, aż wykopali... Spod warstw asfaltu, kamieni i piachu ukazała się solidna kamienna budowla. Archeolodzy szybko potwierdzili, że są to fundamenty bramy miejskiej, pochodzące prawdopodobnie z przełomu XIV i XV wieku. Nie było to zresztą specjalnym zaskoczeniem, bo wiadomo od stuleci, że gdzieś w pobliżu kościoła farnego był wjazd do miasta od strony Krakowa. Niespodzianką był natomiast fakt, że brukowana ulica miała drewnianą podbudowę!

sieradz - brama krakowska

W październiku 2012 roku, podczas remontu ulicy Kolegiackiej, udało się po raz pierwszy odkryć ślady bramy wjazdowej do Sieradza. Z zachowanych dokumentów wiadomo, że wjazd do miasta możliwy był przez trzy bramy: Warcką, Grodzką i Krakowską. Dwie pierwsze zniszczone zostały w drugiej połowie XVIII wieku. Brama Krakowska przetrwała do 1800-1803 roku. Do tej pory nie natrafiono jednak na żadne pozostałości tych trzech bram, co pozostawia naszą wiedzę o sieradzkich obwarowaniach w sporej części w sferze mitów i domniemań. Dzięki znalezisku, potwierdziły się przypuszczenia, że brama Krakowska była murowana.  Prawdopodobnie stanowiła część murowanych obwarowań chroniących Sieradz od południa. Na fundamentach muru obronnego stoi częściowo kamienica przy Kolegiackiej 15.

Odkrycie fundamentów bramy krakowskiej to doskonała okazja by wrócić do kontrowersyjnego tematu obwarowań Sieradza. Nie ulega wątpliwości, że, jako stolica województwa (od XIV wieku aż do II rozbioru w 1793 r.), miasto miało fortyfikacje. Na terenie województwa jeszcze tylko Piotrków i Wieluń posiadały takie zabezpieczenia. Znany jest nawet z grubsza przebieg obwarowań Sieradza oraz ich całkowita długość (ok. 1,5 kilometra). Tyle mniej więcej wiadomo, reszta to przypuszczenia i interpretacje. O ile bowiem fragmenty murów wieluńskich i piotrkowskich zachowały się, to po sieradzkich nie pozostał na powierzchni nawet ślad. Cała nasza wiedza pochodzi z kilku starych szkiców i map oraz krótkich opisów historyków i geografów. Niewiele mogli do sprawy wnieść archeolodzy, gdyż na miejscu dewastowanych fortyfikacji powstawały nowe domy i ulice. Poszukiwania możliwe więc były i są tylko przy okazji remontów lub budów.

sieradz przebieg murów
Przez długi czas obowiązywała wersja przedstawiona w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego z 1889 r., mówiąca o murze otaczającym Sieradz z trzech stron (północnej, zachodniej i południowej), zbudowanym jeszcze przez króla Kazimierza Wielkiego. Autor monografii Sieradza z roku 1927, ks. Pogorzelski tak obrazowo opisywał przebieg obwarowań miasta: "Rozpoczynały się więc mury od rzeki Żegliny, na południe od mostu szosowego do Zduńskiej Woli, obejmowały cały klasztor z dziedzińcem, przecinały posesję dra Murzynowskiego, szły wprost ku ulicy Toruńskiej (bliżej Wareckiej) nie dochodząc Toruńskiej, skręcały na południe na wylot ulicy Rycerskiej (wcielały ją do miasta) z tamtąd szły na posesję Podciechowskich, gdzie dziś Magistrat (tam są szczątki murów Kazimierzowskich). Od tego miejsca kierowały się ku ulicy Polnej (Polna była poza murami), wzdłuż ulicy Polnej ku Podrzeczu, obejmowały cała posesję Plebańską z ogrodem i dochodziły do rzeki Żegliny. Poza księżym ogrodem i dotąd istnieje ulica, która się zwie Podwalna albo Podmurna, co wskazuje, że szła pod wałami, albo pod murami otaczającymi miasto."

Ks. Pogorzelski powielał opinię autorów XIX wiecznych, że fortyfikacje Sieradza powstały za Kazimierza Wielkiego, "przed 1380 r." - jak napisał, mając prawdopodobnie na myśli datę śmierci tego króla. Tymczasem Kazimierz zmarł już w 1370 roku. Prace historyków z drugiej połowy XX wieku obaliły mit "kazimierzowski". Okazało się, że budowa obwarowań Sieradza nie została uwzględniona w spisie inwestycji kazimierzowskich, sporządzonych przez skrupulatnych kronikarzy: Jana z Czarnkowa i Jana Długosza. Pierwsza wzmianka o sieradzkich obwarowaniach pojawia się dopiero w 1416 roku, przy opisie lokalizacji szpitala św. Ducha - poza obwodem obronnym miasta.

Fantazja chyba podpowiedziała ks. Pogorzelskiemu taki widok: "Przed murami szły wysokie wały ziemne i głęboka fossa - kanał wypełniony wodą. Takiem potrójnem pierścieniem otoczone było wokoło całe miasto. Wały i mury były miały być tak wysokie, że zakrywały zupełnie domy tak, że ledwie wieże kościołów i czubki dachów wyższych domów były widoczne."

Mit o murowanej konstrukcji obwarowań sieradzkich upadł dopiero pod koniec ubiegłego wieku. Wszystkie dotychczasowe opracowania opierały się na opisie lustracji województw wielkopolskiego i kujawskiego z roku 1616, w którym rzekomo przedstawiono kiepski stan sieradzkich murów. Dopiero po dotarciu do tekstu źródłowego okazało się, że nie ma tam nic o fortyfikacjach sieradzkich. Temat ten poruszali za to lustratorzy z lat 1628-1632, którzy relacjonowali: "wały Sieradza są częścią starością poznoszone, częścią prowadzeniem przez nie drogi porozjeżdżane, miejscami też domami zabudowane".

sieradz średniowieczny plan 1973
O sieradzkich obwarowaniach traktował obszerny artykuł E. i T. Horbaczów "Mury miejskie Sieradza - mity i fakty" zamieszczony w 2000 r. w kwartalniku "Na sieradzkich szlakach". Autorzy przedstawili m.in. przełomowe dla sprawy opracowanie Rutkowskiego i Dunin-Wąsowicz z 1998 roku. Opierając się na informacjach z ksiąg miejskich i weryfikując dotychczasowe źródła, historycy doszli do wniosku, że Sieradz nie był w całości otoczony murem, że istniał on tylko w południowej części miasta. Wjazd od tej strony umożliwiała brama Krakowska umieszczona na wylocie ulicy Wszystkich Świętych (obecnie Kolegiacka). I była to jedyna murowana brama Sieradza. Brama Warcka była drewniana, a o Grodzkiej właściwie nic nie wiadomo. "H. Rutkowski podkreśla - informowali Horbaczowie - że kiedy budowano bramę Krakowską oraz przylegający doń z obu stron mur, planowano niewątpliwie wzniesienie obwodu o takim właśnie charakterze wokół całego miasta, czego nie zrealizowano. Zdaniem autora, Sieradz od południa, zachodu i północy otaczały dwa wały przedzielone fosą suchą lub podmokłą, pozbawioną zasilania wodnego, bądź też wał, fosa oraz jej ściana od strony miasta. Urzadzeń tych nie było od strony wschodniej, gdzie bezpieczeństwo gwarantowała naturalna obronność terenu w postaci wysokiej skarpy, być może w niektórych partiach sztucznie umocnionej".

sieradz w 16 wieku
Jednakże nie był to koniec wątpliwości i polemik. W roku 2007 we wspomnianym już kwartalniku "Na sieradzkich szlakach" doszło w sprawie murów do sporu w stylu iście fredrowskim. Józef Szubzda podjął próbę opisu wałów sieradzkich na podstawie tzw. planu Hoffmannna z 1803 roku. Ten pruski kartograf sporządził kilka szkiców obwarowań miasta tuż przed całkowitą ich likwidacją. Militarnego znaczenia umocnienia te nie miały żadnego już od stulecia. Tam gdzie zaistniała potrzeba, wały wyrównywano i budowano na nich ulice lub domy. J. Szubzda tak opisał stan wałów w 1803 roku: "...składały się pięciu fragmentów oddzielonych ulicami lub przejazdami. Umocnienia od ulicy Warckiej na południe poza obecną ul. Rycerską zostały rozplantowane. W najlepszym stanie zachowały się w okolicach klasztoru, dominowały nad nadrzeczną skarpą. Przetrwały dłużej w dobrym stanie dzięki naturalnemu usytuowaniu. (...) Wały w zachodniej części miasta wykorzystywane jako droga, uległy szybszemu zniszczeniu. W niezłym stanie zachowały się wały położone na południu, na przestrzeni od bramy przy Krakowskim Przedmieściu do drogi prowadzącej do Kalisza. Na planie nie zaznaczono murów obronnych. Na początku XIX wieku z pewnością ich nie było. Być może nigdy nie zostały wybudowane"!!!!

To ostatnie zdanie to był niemal zdradziecki cios w tradycyjne poglądy na temat roli Sieradza w I Rzeczpospolitej i jego umocnień. W obronie sieradzkich fortyfikacji, a w szczególności murów, wystąpiła Anna Kufel-Dzierzgowska. Przypomniała o uchwale sejmiku sieradzkiego z 1792 roku (nawiasem mówiąc mało patriotycznej), która zdecydowała o rozebraniu murów zamku i miejskich. Co wskazuje, że jednak jakieś mury miejskie musiały istnieć, skoro chciano je rozebrać. Nie zgodziła się również z tezą, że od wschodu osłonę stanowiła wysoka skarpa nadbrzeżna oraz bagnista dolina Żegliny. Byłoby to jej zdaniem zbyt łatwe do przebycia przeszkody dla najeźdźcy, aby i tam nie postawiono jakichś obwarowań. Chociaż na to nie daje żadnych innych argumentów poza opinią: "Trzeba jednak pamiętać o roli gospodarczej i politycznej, jaką pełnił Sieradz w średniowieczu. Nie wydaje się, aby jedno z ważniejszych miast Polski nie miało przyzwoitych umocnień obronnych..."

Podsumowując: mury jakoweś były, tylko nie wiadomo jakie. Nie musiały więc to być "mury wynikłe ściśle" - jak napisałby awangardowy poeta, ale wynikłe nieściśle raczej,  z powodów jak wyżej... Stanowczo jednak zaprotestować trzeba przeciw wszelakim  "ekstremistom" i "niedowiarkom" powątpiewającym w ich istnienie. Albowiem, my za murami murem stoim...

sieradz ulica kolegiacka

W grudniu 2012 roku oddano do użytku wyremontowaną ulicę Kolegiacką. W miejscu, gdzie znajdowała się dawna brama Krakowska, postawiono 4 słupy z herbem Sieradza, które mają symbolizować historyczny wjazd do miasta. Niestety, zapomniano o umieszczeniu jasnej informacji co oznacza ta nowa dekoracja. Kierowcy jadący od Krakowskiego Przedmieścia i Polnej w kierunku Rynku w pierwszych dniach przekraczali bramkę z pewną nieśmiałością i obawą czy zza któregoś słupa nie wyskoczy zbój Madej z żądaniem okupu. Przypomnijmy, że w bramie Krakowskiej znajdowała się kiedyś rogatka, przy której pobierano opłaty i podatek na konserwację dróg. Odbywała się tam też kontrola wjeżdżających. Na szczęście, włodarze miasta nie zdecydowali się na razie na powrót do tej tradycji...

Wiadomości TVP Łódź

Bibliografia dla zainteresowanych tematem [do pobrania tutaj - w okienku wpisz  hasło: Czasopisma]:

E. Bąbka-Horbacz, T. Horbacz " Mury miejskie Sieradza - mity i fakty" - "Na sieradzkich szlakach" nr 1/2000

Józef Szubzda "Wały miejskie Sieradza na planie Hoffmanna z 1803 r." - Na sieradzkich szlakach" nr 1/2007

Anna Kufel-Dzierzgowska "W sprawie obwarowań Sieradza wg planu Hoffmanna z 1803 r." - Na sieradzkich szlakach" nr 4/2007.

piątek, 11 stycznia 2013

Stary Stary Rynek

Grupa studentów Politechniki Łodzkiej w ramach projektu Problem Based Learning wykonała animację 3D Starego Rynku w Łodzi. Modele powstały na bazie zdjęć archiwalnych rynku z lat 30 XX w.



Studentom udało się odtworzyć północną i wschodnią stronę Rynku. Projekt zrealizował zespół w składzie: Mateusz Andrzejewski, Maciej Badura, Joanna Olczyk, Agnieszka Świderska, Dariusz Woźniak, pod opieką dr inż. Adama Wojciechowskiego.

Stary Rynek był kiedyś centralnym punktem Łodzi, w tym miejscu miasto zostało założone w 1414 roku (prawa miejskie król Jagiełło przyznał mu w 1423 r.). Już w początkach XIX wieku stanęły przy Rynku murowane domy. Przez stulecia miejsce to tętniło życiem: odbywały się na nim targi, a w połowie lat 20 ub. wieku powstał tu zieleniec.

Podczas okupacji Rynek znalazł się na terenie getta. Kiedy getto Niemcy likwidowali, zniszczyli budynki okalające Stary Rynek. Powojennej odbudowy dokonano już wg. nowych planów, dlatego miejsce to dziś wygląda inaczej niż przed wojną.  M.in. nie ma już południowej zabudowy, w jej miejscu utworzono park Staromiejski.

Poniższe zdjęcia Rynku pochodzą z serwisu: fotopolska.eu
  
Stary Rynek stanowi dziś stanowi rażący konstrast wobec elegancko odrestaurowanej pobliskiej Manufaktury. Od lat nie może ruszyć plan renowacji tej części miasta. I to mimo, że raz w roku - 29 lipca - władze miasta pod obeliskiem na Starym Rynku składają uroczyście kwiaty w rocznicę powstania miasta. Być może dzięki pracy studentów i jej upowszechnieniu sprawa rewitalizacji zainteresuje większą liczbę łodzian i wreszcie coś zacznie się tu dziać.

Przy Rynku ma siedzibę Stowarzyszenie Przyjaciół Starego Miasta, które na swojej stronie internetowej prezentuje gotowy projekt rewitalizacji.