środa, 22 maja 2013

Człowiek stary, siwy i trochę kulawy

Uczciwość, lojalność i dyskrecja to w biznesie niezwykle cenne aktywa... Tym cenniejsze, że stosunkowo rzadkie. W starych, pożółkłych i pokrytych kurzem gazetach znaleźć można wiele notatek i ogłoszeń traktujących o etycznej stronie kontaktów handlowych. W łódzkim "Rozwoju" z 31 grudnia 1912 roku trafiamy na takie oto ciekawostki (pisownia i styl - oryginalne):

Niniejszym podaję do wiadomości osób interesowanych a w szczególności pp właścicieli domów w Łodzi i okolicy iż dotychczasowy mój agent Jan Kolasiński (człowiek stary, siwy i trochę kulawy, mianujący się moim wspólnikiem i technikiem ubezpieczeń) z d. 25 listopada b. r. stał wydalonym, i niema prawa w moim imieniu przyjmowania Szacunków Ogniowych do ubezpieczeń Rządowych jak również inkasowania moich należności, gdyż za czynności Kolasińskiego, jak również za zobowiązania przez niego przyjęte i za sumy jemu wpłacone żadnej odpowiedzialności nie przyjmuję. Zaznaczając, iż sprawę za wykryte nielegalne czynności przeciwko Kolasińskiemu skieruję na drogę sądową.Łódź d. 12 grudnia 1912 roku. Technik ubezpieczeń Rządowych Bolesław F Grodzki, Brzezińska 42.

 * * *

Zgodnie z zawiadomieniem mojem z dnia 23.12. 1912 r. jakie otrzymała firma warszawska H. Mage, iż zrywam z powyższą wszelkie stosunki handlowe, lecz dotąd firma Mage nie raczyła mi odpowiedzieć, przeto niniejszem ogłaszam, iż z powodu niesolidnego postąpienia ze mną, jako reprezentantem przez jednego spólników firmy. Wszelkie stosunki handlowe z dniem wysłania zawiadomienia zerwałem z firmą Mage. Kwit który został przezemnie wydany firmie Mage J. Maczewski jest nieważny i takowego płacić nie będę. Towar firma Mage może otrzymać z powrotem za potrąceniem kosztów jakie poniosłem. Łódź, dnia 31.12.1912 roku. A. Kuźnicki


* * *
A komu we własnym biznesie noga się powinie,  wtedy szuka dobrej posady w poważnej instytucji. Nawet za łapówkę, jak ten wielojęzykowy buchalter:

50 rubli i więcej, byle zaraz ofiaruję temu kto zobowiąże się wyszukać posadę w poważnej instytucyi lub w fabryce, do prowadzenia ksiąg biurowych lub innego zajęcia; znajomość języków: polski, rosyjski, niemiecki i buchalterya. Dyskrecya zapewniona. Oferty w admistracyi „Rozwoju" (sub "Dyskretny 5)".

Bo zdobycie dobrej posady to inwestycja, która się opłaci... Wysoka pensja pozwala na zakup atrakcyjnej nieruchomości. Korzystając z takich niesamowitych okazji, trzeba jednak być nadzwyczaj czujnym. Nie powinno się wierzyć we wszystkie wymienione atrakcje. Nie muszą okazać się prawdziwe, tak jak tramwajowe połączenie Brzezin z Łodzią i kolejka do Koluszek, które nigdy nie powstały...




piątek, 17 maja 2013

Słupy Kościuszki

brama_warcka

Na ulicy Kościuszki w Sieradzu, tak jak wcześniej na Kolegiackiej, pojawiła się symboliczna brama do miasta. Ma wprowadzać przechodniów do zrewitalizowanej części Sieradza. Będzie też nietypowym elementem oświetlenia ulicznego.

sobota, 27 kwietnia 2013

Kszyki nad Dobrzynką

Myślisz, że ekologia to "wynalazek" końca XX wieku? Może więc zdziwić Cię rozprawa, jaka odbyła się sto lat temu przed piotrkowskim sądem okręgowym. Oskarżeni zostali pabianiccy przemysłowcy - akcjonariusze firm produkujących wyroby bawełniane i papiernicze oraz prowadzący farbiarnie tkanin: "R. Kindler", "Oskar Krusze i Fidler", "Krusche i Ender", "Robert Saenger", "Schleicher i Falsman". Zarzucano im, że odpadami ze swoich zakładów zanieczyszczają rzekę Dobrzynkę, wskutek czego woda w rzece i jej odnogach stała się szkodliwa dla zdrowia mieszkańców Pabianic.
Proces przeciw trucicielom Dobrzynki trwał 5 lat. Pisał o nim w grudniu 1912 roku łódzki dziennik "Rozwój":
rozwój-1912-12-31Na śledztwie sądowem okazało się, że woda w Dobrzynce została zanieczyszczona tak, że jest niezdatna nietylko do wewnętrznego, lecz i do zewnętrznego użytku, gdyż fabrykanci wpuszczają wprost do rzeki odpływy fabrykacyj, zawierające substancye trujące.
Starzy mieszkańcy Pabianic Mateusz Morzyszek i Tomasz Biskupski pamiętają, że przed laty woda w Dobrzynce była zupełnie czysta, lecz w miarę tego, jak powstawały fabryki, woda ulegała zanieczyszczeniu.
Piotrkowski sąd okręgowy skazał fabrykantów za „zepsucie wody", przewidziane w art. 4. 111 ust. kar. na grzywny do 200 rubli, nie zobowiązując ich poza tem do niczego.
 Takie rozstrzygnięcie nie zadowoliło ani mieszkańców Pabianic, ani oskarżającego fabrykantów prokuratora Jewdokimowa. Wniesiono protest do izby sądowej w Warszawie. Wyższa instancja podtrzymała kary grzywny, ale nakazała także fabrykantom zaprzestać zanieczyszczania rzeki, zainstalować urządzenia oczyszczające ścieki, no i oczyścić koryto Dobrzynki.
Wyrok nie pozostawiał wątpliwości, co będzie gdyby przemysłowcy nakazanych prac nie wykonali:
Roboty powyższe mają być dokonane przez fabrykantów w ciągu pół roku od daty uprawomocnienia się wyroku, po upływie zaś tego czasu ulegają wykonaniu przez policyę na koszt fabryczny.
dobrzynka pabianiceDobrzynka, rzeka o długości nieco ponad 25 kilometrów ma swoje źródła w okolicach Tuszyna, przepływa przez Pabianice, by na obrzeżach Łodzi wpaść do Neru. W górnym odcinku woda jest na tyle czysta, że żyją w niej raki. Dolny odcinek rzeki, od Pabianic, przez prawie dwa wieki służył natomiast za kanał ściekowy dla miasta i zakładów przemysłowych.

Wyrok warszawskiej izby sądowej z 1912 roku nie na wiele przydał się Dobrzynce. Protesty mieszkańców i zabiegi prokuratora Jewdokimowa, przyniosły tylko doraźny efekt. Wkrótce nadeszły dramatyczne i ważne wydarzenia, przy których sprawy czystości rzeki odeszły w cień. Bezmyślne trucie Dobrzynki trwało aż do lat 90 ubiegłego wieku. Wtedy zakłady przemysłowe w większości poupadały lub zmuszone zostały do zainstalowania oczyszczalni ścieków. Miasto Pabianice podłączyło zaś swoją kanalizację do Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi.

dobrzynka pabianice
Po 100 latach wracamy do punktu wyjścia. W styczniu 2013 roku "Życie Pabianic" poinformowało, że "Dobrzynka wraca do życia". Wróciły do rzeki, która jeszcze niedawno była ściekiem, ryby. Na jej brzegach zagnieździły się sokoły, myszołowy, czaple, czarne bociany. Widziano ponoć także orła bielika i kszyki. Widziano bobry. Jednak z Dobrzynką, po ponad wiekowym truciu, tak szybko nie może być dobrze... To wymaga więcej czasu...

Dla zainteresowanych tematem - pasjonująca opowieść o rzece: Dobrzynka - od źródeł do ujścia

niedziela, 14 kwietnia 2013

Cichym ścigali się lotem

Fonograf, silnik i prądnica prądu stałego, miernik prądu, oscyloskop, płyta gramofonowa, perforowana taśma filmowa, kamera z rejestracją dźwięku na taśmie filmowej, projektor filmowy do filmów dźwiękowych, betoniarka, lodówka, suche baterie alkaliczne, dyktafon, pióro elektryczne, guma syntetyczna, krzesło elektryczne, żarówka. Wszystkie te urządzenia wynalazł Thomas Edison, samodzielnie lub kierując zespołem współpracowników.

Pod koniec XIX wieku panowało przekonanie, że ten Amerykanin-samouk i jego laboratoria były w stanie dokonać każdego wynalazku, jakiego tylko będzie potrzebowała ludzkość. Specjalnie w tym celu powstała "fabryka wynalazków" w Menlo Park w stanie New Jersey. Misja fabryki: „tworzenie jednego przełomowego wynalazku co pół roku i jednego mniej istotnego co 10 dni” zobowiązywała. Oprócz własnych pomysłów realizowano zlecenia z zewnątrz, rozwiązywano konkretne problemy techniczne, z którymi nikt wcześniej nie mógł sobie poradzić. Klientów nie brakowało, biznes prosperował znakomicie. Już po dwóch latach laboratorium zatrudniało sześćdziesięciu pracowników.
Jednak nie wszystkie genialne projekty przynosiły sukces i powiększały stan konta. W 1879 roku Edison otrzymał zlecenie na wynalezienie bielizny antygrawitacyjnej. Londyński magazyn "Punch" opublikował wówczas zabawne ryciny przedstawiające lewitujących przedstawicieli "fin de siecle". Okazało się, że unikalna bielizna miała być szczególnie przydatna w galerii sztuki przy oglądaniu obrazów umieszczonych wysoko pod sufitem...

Nowego wymiaru nabrały zabawy z dziećmi. Skończyły się skazane na porażkę próby zabicia nudy w deszczowe dni. Teraz dzieciaki  mogły teraz całymi godzinami wyczyniać powietrzne harce.  Problem pojawiał się jednak kiedy pogoda pozwalała na spacery. Można było wtedy zaobserwować dzieci, jak latawce, latające na uwięzi... Ta drobna niedogodność jednak nie mogła przecież zepsuć radości z powietrznych wyścigów...

niedziela, 7 kwietnia 2013