Bywa, że amant zachwycony pięknością fryzury swej wybranki nie może się oprzeć... Ale, na Amora, panowie, więcej delikatności! Przecież jest tyle innych miejsc...
Źródło: Kalendarz Humorystyczny "Łodzianka" rok 1910.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łodzianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łodzianka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 września 2013
czwartek, 25 lipca 2013
czwartek, 31 stycznia 2013
Gdy się trojgu zachce na raz…
Nie hetero, nie homo, nie partnerskie, nie radzieckie, nie zdradzieckie, ale... potajemne. Związki potajemne są największym zagrożeniem dla Narodu i Ojczyzny. A nawet nie one same, ale ich ujawnianie. Korzystając więc z wolności słowa i prawa do oceny stanowczo sprzeciwiamy się ujawnianiu wszelkich takich związków. Takich, jak te w rodzinie pana Kazimierza.
- Tylko nic nie mów pani o tem, że z tobą figluję. Czemu się śmiejesz?
- A bo proszę łaski pana, myślę sobie jaka to z pana i naszej pani dobrana para, gdyż pani zawsze o to samo mnie prosi, gdy pan Kazimierz odchodzi...
* * *
W relacjach krypto, jak dowodzą naukowe, habilitowane autorytety, nie ma żadnego pożycia. Jest co najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot. To wyłącznie wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień. Na koszt społeczeństwa, ale nie w interesie społecznym. W interesie (za przeproszeniem) społecznym jest zachować milczenie. Zwłaszcza, gdy pojawia się taki ambaras, że się zachce trojgu na raz...
Nie, nie, jeszcze raz nie: społeczeństwo nie może ujawniać tajemnic tego słodkiego, miłego życia w nietrwałych, jałowych związkach osób, z których nie ma żadnego pożytku. Powinnością wszystkich homofobów i ciemnogrodzian, a nawet więcej – wszystkich przyzwoitych ludzi, jest bronić nas przed ujawnianiem takich związków. Spuśćmy zatem zasłonę milczenia na krótkie sam na sam pana Kazimierza i służącej, dajmy na to, Marysi. Ciii, pani się zbliża...
W głowach z betonu nie ma wolnej miłości, są stosunki małżeńskie, albo akty nierządne, Torquemada od dawna tu gości...
Źródło: "Łodzianka Kalendarz Humorystyczny" na rok 1903.
- Tylko nic nie mów pani o tem, że z tobą figluję. Czemu się śmiejesz?- A bo proszę łaski pana, myślę sobie jaka to z pana i naszej pani dobrana para, gdyż pani zawsze o to samo mnie prosi, gdy pan Kazimierz odchodzi...
* * *
W relacjach krypto, jak dowodzą naukowe, habilitowane autorytety, nie ma żadnego pożycia. Jest co najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot. To wyłącznie wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych pragnień. Na koszt społeczeństwa, ale nie w interesie społecznym. W interesie (za przeproszeniem) społecznym jest zachować milczenie. Zwłaszcza, gdy pojawia się taki ambaras, że się zachce trojgu na raz...
Nie, nie, jeszcze raz nie: społeczeństwo nie może ujawniać tajemnic tego słodkiego, miłego życia w nietrwałych, jałowych związkach osób, z których nie ma żadnego pożytku. Powinnością wszystkich homofobów i ciemnogrodzian, a nawet więcej – wszystkich przyzwoitych ludzi, jest bronić nas przed ujawnianiem takich związków. Spuśćmy zatem zasłonę milczenia na krótkie sam na sam pana Kazimierza i służącej, dajmy na to, Marysi. Ciii, pani się zbliża...
W głowach z betonu nie ma wolnej miłości, są stosunki małżeńskie, albo akty nierządne, Torquemada od dawna tu gości...
Źródło: "Łodzianka Kalendarz Humorystyczny" na rok 1903.
wtorek, 1 stycznia 2013
Straszny uwodziciel
Dawno, dawno temu na ławeczce w łódzkim parku Mikołajewskim (obecnie Sienkiewicza) - Kalendarz Humorystyczny "Łodzianka" rok 1903.
niedziela, 2 grudnia 2012
Bo Łodzianka, nie Turczynka…
Ten pesymistyczny wierszyk, w imieniu łódzkich mężczyzn, popełnił nieznany bliżej poeta podpisujący się "Kacz.", a opublikował w 1903 r. Kalendarzu Wesołym "Łodzianka".
poniedziałek, 29 października 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)




