… I patrzyłem na Was z przerażeniem, z oburzeniem, z rozpaczą. Coście z Ojczyzną moją uczynili? Wasz system miał po swojej stronie bezgraniczne znużenie ludu, najbardziej bohaterskiego z pośród innych ludów świata. Obsadziliście „swymi ludźmi" wszelkie stanowiska: byliście w ministeriach i w sztabach, w bankach i w dyrekcjach fabryk. Głosowanie powszechne, robione przez Waszych prefektów, pokrywało Wasze czyny pozorną zgodą obywateli.
Rządziliście, jak chcieliście. Myśmy byli dla Was „zdrajcami" i sprzedajna prasa wlekła nas w błocie ulicy. Nie oszczędzono ani naszych nazwisk, ani godności naszych matek, małżonek i córek. Byliśmy pariasami w domu, dźwigniętym naszymi własnymi rękami, przeżyliśmy wszystko, co przeżyć może człowiek.
Przed dwoma dniami runął Wasz system. Był tak zgniły, że runął bez jęku. Niby syk żmij rozlega się Wasz syk, oskarżający nas o służenie cudzym interesom. My Wam odpowiadamy jednym słowem: "Ojczyzna". Obaliliśmy Was, by ocalić Ojczyznę. Obalając Was, dokonaliśmy połowy dzieła...
W dniu 4 września powstał lud i nikt nie stanął w Waszej obronie. Nazajutrz zaczęliście Waszą kampanię oszczerstw. To jest przecie jedyna, dostępna dla Was broń. Ale popełniliście omyłkę. Dzień 4 września spuścił zasłonę nad Waszą epoką, nad Waszymi "kandydaturami oficjalnymi", nad Waszymi bankierami, nad Waszymi obyczajami. To nie był "dzień buntu", jak Wy mówicie. To był dzień protestu Ojczyzny przeciwko Waszym metodom. Bo naród odczuł, że ginie i wtedy lud stolicy wziął na siebie trud zakończenia epopei Napoleona III. Lud Paryża ocalił Francję. Niech będzie błogosławiony jego protest...
* * *
Tak 6 września 1870 roku przemawiał w Paryżu deputowany, republikanin Leon Gambetta. Człowiek, który wkrótce zyska sławę, dzięki ucieczce balonem z obleganego przez Niemców Paryża. Który, mimo beznadziejnej sytuacji na wojnie z Niemcami, nie podda się i będzie organizował siły zbrojne na prowincji. Odmówi też podpisania upokarzającego traktatu pokojowego.
Dwa dni wcześniej, 4 września, lud paryski zbuntował się przeciw rządom Napoleona III i zmusił parlament do proklamowania III Republiki. W tak ostrych słowach Gambetta wypowiadał się o metodach sprawowania władzy cesarza, który 18 lat wcześniej zdobył tron wskutek zamachu stanu.
Przegrana z Prusami ostatecznie zakończyła dzieje francuskiej monarchii. Dla Niemców pokonanie Francji było okazją do zakończenia procesu zjednoczenia pod przewodnictwem Prus. Uroczyste proklamowanie zjednoczonych Niemiec czyli II Rzeszy nastąpiło w pałacu wersalskim, siedzibie francuskich królów, co dodatkowo upokarzało Francuzów. Tam też cesarzem niemieckim obwołano Wilhelma I Hohenzollerna...
Źródło: "Naprzód" organ Polskiej Partii Socjalistycznej 18.09.1932 r.
sobota, 25 marca 2017
środa, 8 marca 2017
Fasada w stylu duchownym
Nie ulega najmniejszej kwestii, że w razie przyjęcia przez parlament nowego projektu szkolnego, armia duchownych opanuje szkolnictwo...
Od początku otwarcia sesji w parlamencie panuje gorączka i wrzawa. Publiczność na galeriach niecierpliwi się i burzy. Posłowie zjawiają się na posiedzenia z ogromnymi tekami, wypchanymi materiałami dowodowymi. W bibliotece parlamentu ruch i praca, jak przed świętami w sklepie delikatesowym. Bibliotekarze nie mogą nadążyć w przynoszenia aktów, protokołów sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.
Chodzi o najważniejszą własność, jaką posiada europejskie społeczeństwo, o szkołę. Bój toczy się nie tylko w parlamencie. Całokształt życia, wszystkie jego dziedziny zaprząta myśl o tej sprawie. Mównicę publiczną opanowała niepodzielnie kwestia szkolna. Po każdym zgromadzeniu czy wykładzie opuszcza ona salę i z manifestacyjną pompą przy blasku pochodni, śpiewie tłumów, przechadza się ulicami. Opanowała prasę, przesiewa się przez wiersze artykułów wstępnych, porywając żywiołowym swym nurtem wszystkie znane i zasłużone pióra.
Kto z kim walczy i o co? Walczy prawica parlamentu z lewicą, konserwatyści z socjalistami i liberałami. Walczą o nowy projekt szkolny ministerstwa Sztuki i Nauki, który zakłada wprowadzenie przymusu szkolnego i subwencji państwowych dla szkół prywatnych. Wydawałoby się, że konserwatyści naturalnie idą przeciw projektowi, a cała lewica popiera go... Nic podobnego! Projekt wyszedł od prawicy, a lewica go zwalcza. Prawdziwe oblicze tej niesłychanej maskarady kryje się głęboko w życiu ekonomicznym kraju. Konserwatywnej prawicy, ściślej mówiąc - katolikom chodzi o przyszłego wyborcę oraz o władzę nad nim. Prawica wskrzesza dawno temu wysuniętą zasadę: "ufundujmy katolicką szkołę początkową - kościół się potem sam ufunduje".
Fasada tego projektu teoretycznie nie pozostawia nic do zarzucenia. Inaczej się jednak przedstawia w praktyce. Wiadomo powszechnie, że równość szkół prywatnych kościelnych, a rządowych przed prawem, tj. przed rządem, jest fikcją. Szkoły klasztorne opierają istnienie swe przede wszystkim na wielkich dobrach i majątkach klasztornych. Nauczyciele tych szkół, to ludzie utrzymywani kosztem kościoła. Nowy projekt zakłada złożenie całego ciężaru utrzymania szkół klasztornych na barki gmin. Wprowadza również zapomogi dla wszystkich szkół, jakie powstaną w kraju z programem rządowym. Ponieważ jednak na zakładanie szkół pozwolić sobie mogą tylko bogate sfery czy organizacje społeczne, przeto równość zapomóg jest frazesem, który pokrywa inną prawdę: pieniądze dla tego, który ma pieniądze. Nie ulega najmniejszej kwestii, że w razie przyjęcia przez parlament nowego projektu szkolnego, armia duchownych opanuje szkolnictwo, wydzierając narodowi, za jego własne pieniądze, wszelką kontrolę nad narodową szkołą. Dlaczego rząd na to się zgadza?
Trzydzieści lat temu przymus szkolny proponowała lewica, a jeszcze 4 lata temu katolicy byli przeciw. Dziś, pod pozorem wprowadzenia przymusu szkolnego, chcą oni zniszczyć świeckie nauczanie i za pieniądze gmin oraz rządu prowadzić antynarodową politykę szkolną. Antynarodową, bo walka, jaką prowadzą partie katolickie nie liczy się ani z dobrem państwa, ani narodu...
Wprowadzenie przymusu szkolnego powszechnie uważa się za znaczny krok cywilizacyjny, pozwalający na budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Tak stało się w wielu krajach, w których powstało państwowe szkolnictwo ze świeckim programem nauczania. Belgijska partia rządząca przed I wojną światową postanowiła za państwowe pieniądze stworzyć sieć szkół katolickich uczących według własnego programu. Urządzić powszechną katechezę, zamiast powszechnego nauczania.
Belgia jest państwem federacyjnym, składających się obecnie z 3 regionów: flamandzkiego, walońskiego oraz stołecznej Brukseli. Pomiędzy etnicznymi regionami Flamandii i Walonii do dziś istnieją poważne różnice. W początkach wieku XX były jeszcze głębsze i jak wieszczył dziennik socjalistyczny "Naprzód":
Źródło: "Naprzód" Organ centralny polskiej partii socyalno-demokratycznej, 29 listopada 1913 roku.
Od początku otwarcia sesji w parlamencie panuje gorączka i wrzawa. Publiczność na galeriach niecierpliwi się i burzy. Posłowie zjawiają się na posiedzenia z ogromnymi tekami, wypchanymi materiałami dowodowymi. W bibliotece parlamentu ruch i praca, jak przed świętami w sklepie delikatesowym. Bibliotekarze nie mogą nadążyć w przynoszenia aktów, protokołów sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.
Chodzi o najważniejszą własność, jaką posiada europejskie społeczeństwo, o szkołę. Bój toczy się nie tylko w parlamencie. Całokształt życia, wszystkie jego dziedziny zaprząta myśl o tej sprawie. Mównicę publiczną opanowała niepodzielnie kwestia szkolna. Po każdym zgromadzeniu czy wykładzie opuszcza ona salę i z manifestacyjną pompą przy blasku pochodni, śpiewie tłumów, przechadza się ulicami. Opanowała prasę, przesiewa się przez wiersze artykułów wstępnych, porywając żywiołowym swym nurtem wszystkie znane i zasłużone pióra.
![]() |
| Miejska szkoła katolicka w Krotoszynie, powstała na przełomie wieków XIX I XX jako niemiecka. Źródło: fotopolska.eu |
Fasada tego projektu teoretycznie nie pozostawia nic do zarzucenia. Inaczej się jednak przedstawia w praktyce. Wiadomo powszechnie, że równość szkół prywatnych kościelnych, a rządowych przed prawem, tj. przed rządem, jest fikcją. Szkoły klasztorne opierają istnienie swe przede wszystkim na wielkich dobrach i majątkach klasztornych. Nauczyciele tych szkół, to ludzie utrzymywani kosztem kościoła. Nowy projekt zakłada złożenie całego ciężaru utrzymania szkół klasztornych na barki gmin. Wprowadza również zapomogi dla wszystkich szkół, jakie powstaną w kraju z programem rządowym. Ponieważ jednak na zakładanie szkół pozwolić sobie mogą tylko bogate sfery czy organizacje społeczne, przeto równość zapomóg jest frazesem, który pokrywa inną prawdę: pieniądze dla tego, który ma pieniądze. Nie ulega najmniejszej kwestii, że w razie przyjęcia przez parlament nowego projektu szkolnego, armia duchownych opanuje szkolnictwo, wydzierając narodowi, za jego własne pieniądze, wszelką kontrolę nad narodową szkołą. Dlaczego rząd na to się zgadza?
Trzydzieści lat temu przymus szkolny proponowała lewica, a jeszcze 4 lata temu katolicy byli przeciw. Dziś, pod pozorem wprowadzenia przymusu szkolnego, chcą oni zniszczyć świeckie nauczanie i za pieniądze gmin oraz rządu prowadzić antynarodową politykę szkolną. Antynarodową, bo walka, jaką prowadzą partie katolickie nie liczy się ani z dobrem państwa, ani narodu...
* * *
Powyższy tekst jest skróconą i uwspółcześnioną wersją artykułu, który ukazał się w roku 1913 w polskiej prasie socjalistycznej. Dotyczył sytuacji w państwie belgijskim. Walka o szkołę w Belgii toczyła się od połowy XIX wieku. Plany rozwoju szkół państwowych proponowane przez liberalne rządy były bojkotowane przez wyższych urzędników kościelnych. Obok świeckich szkół, powstawały katolickie. Trwała ostra rywalizacja o uczniów i o nauczycieli, którą liberałowie przegrali. Szkoły katolickie objęły siecią cały kraj i miały o wiele więcej uczniów niż szkoły świeckie. Zasada "ufundujmy katolicką szkołę początkową - kościół się potem sam ufunduje" znakomicie sprawdziła się w praktyce. W latach 70-tych XIX wieku powstała Partia Katolicka, która oddała rządy liberałom tylko w latach 1878 - 1884. Rządziła w Belgii do maja 1938 roku, tylko z przerwą na okupację niemiecką podczas I wojny światowej. Partie wolne od katolickich dogmatów doszły do władzy dopiero po II wojnie światowej. W latach 50-tych XX wieku socliberalny rząd wprowadził przywileje dla szkół świeckich, co doprowadziło do czteroletniej kolejnej walki z katolikami o szkolnictwo. Dopiero w 1958 roku największe partie podpisały tzw. Pakt Szkolny, który zagwarantował nauczanie oparte na konstytucyjnej zasadzie wolności oświaty i jej niezależności od partii rządzących.Wprowadzenie przymusu szkolnego powszechnie uważa się za znaczny krok cywilizacyjny, pozwalający na budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Tak stało się w wielu krajach, w których powstało państwowe szkolnictwo ze świeckim programem nauczania. Belgijska partia rządząca przed I wojną światową postanowiła za państwowe pieniądze stworzyć sieć szkół katolickich uczących według własnego programu. Urządzić powszechną katechezę, zamiast powszechnego nauczania.
Belgia jest państwem federacyjnym, składających się obecnie z 3 regionów: flamandzkiego, walońskiego oraz stołecznej Brukseli. Pomiędzy etnicznymi regionami Flamandii i Walonii do dziś istnieją poważne różnice. W początkach wieku XX były jeszcze głębsze i jak wieszczył dziennik socjalistyczny "Naprzód":
Belgia wallońska wolnomyślna i Belgia flamandzka konserwatywno-katolicka, Belgia flamandzka rolnicza i wallońska przemysłowa, dzięki stronniczemu projektowi szkolnemu katolików oddzielają się od siebie coraz bardziej nie przebytym murem...
Źródło: "Naprzód" Organ centralny polskiej partii socyalno-demokratycznej, 29 listopada 1913 roku.
niedziela, 26 lutego 2017
Bo cudną była w szesnastej wiośnie...
Czternastoletni Adam Asnyk spotkał szesnastoletnią Walerię i, jak to się zdarza u młodych poetów, zakochał się bez pamięci...
Tak w „Legendzie pierwszej miłości” po latach znany poeta Adam Asnyk* opisywał swoje uczucia do Walerii. A wszystko zaczęło się w Kalinowej** w tajemniczym dworze państwa Szrubarskich, gdzie w 1852 roku młody Adam spędził święta Wielkanocne. Pięknie położony w centrum parku, otoczony fosą, kalinowski dwór stał się niemym świadkiem pierwszych uczuć młodego poety.
W 1847 roku rejent kaliski Kancelarii Ziemiańskiej, Piotr Paweł Szrubarski kupił dobra Kalinowa, Gorzałów i Kokoszki. Rejent Szrubarski był przyjacielem Kazimierza i Konstancji Asnyków oraz ojcem chrzestnym ich syna Adama Prota. Znał się również z Janem Nawrockim, który był patronem***, najpierw przy Sądzie Pokoju, a następnie przy Trybunale Cywilnym w Kaliszu.
W "Biesiadzie Literackiej" w 1902 roku Zofia Sokołowska tak opisała spotkanie w Kalinowej:
Autor: Zbyszek Ciszewicz - Kalinowa nasza mała Ojczyzna
* Adam Prot Asnyk - poeta i dramatopisarz, podpisujący się jako Jan Stożek lub El...y, urodził się 11 września 1838 w Kaliszu. Po miłosnym zawodzie z Walerią, długo nie mógł znaleźć odpowiedniej kandydatki na żonę. Ożenił się dopiero w 1875 roku z Zofią Kaczorowską. Rok później Zofia umarła w połogu, zostawiając mu syna Włodzimierza. Poeta zmarł 2 sierpnia 1897 w Krakowie. Został pochowany w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.
** Kalinowa wieś w województwie łódzkim, w gminie Błaszki. W miejscowym dworze, według tradycji, toczyła się akcja opery "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki. We wsi znajduje się również jeden z najcenniejszych zabytków w powiecie sieradzkim - gotycki kościół św. Marii Magdaleny, ufundowany przez Jana Zarembę w latach z 1465-1468.
*** Patron to oficjalna nazwa obrońcy publicznego przy trybunale (sądzie) cywilnym w XIX wieku. Dom Nawrockich mieścił się przy Alei Józefiny (dziś Aleja Wolności 13) i stanowił część budynku sądu.
Ja ją kochałem - tak mi się zdaje -
Bo cudną była w szesnastej wiośnie
Umiała patrzeć na mnie miłośnie
I rwać mi serce w nadziemskie kraje
A więc w jej oczach pełnych tęsknoty
Tonąłem wzrokiem i tak na jawie
Śniłem o różach, które ciekawie
Ponad jej włosów wybiegły sploty
Tak, że je zrywać ustami chciałem
I byłbym przysiągł, że ją kochałem...
Tak w „Legendzie pierwszej miłości” po latach znany poeta Adam Asnyk* opisywał swoje uczucia do Walerii. A wszystko zaczęło się w Kalinowej** w tajemniczym dworze państwa Szrubarskich, gdzie w 1852 roku młody Adam spędził święta Wielkanocne. Pięknie położony w centrum parku, otoczony fosą, kalinowski dwór stał się niemym świadkiem pierwszych uczuć młodego poety.
W 1847 roku rejent kaliski Kancelarii Ziemiańskiej, Piotr Paweł Szrubarski kupił dobra Kalinowa, Gorzałów i Kokoszki. Rejent Szrubarski był przyjacielem Kazimierza i Konstancji Asnyków oraz ojcem chrzestnym ich syna Adama Prota. Znał się również z Janem Nawrockim, który był patronem***, najpierw przy Sądzie Pokoju, a następnie przy Trybunale Cywilnym w Kaliszu.
W "Biesiadzie Literackiej" w 1902 roku Zofia Sokołowska tak opisała spotkanie w Kalinowej:
Państwo Asnykowie wiedząc o miłości syna i znając zalety panny Walerii, pragnęli mieć ją za synową. Marzyli, żeby za uzbierane pieniądze, do których dołączyłby posag panny, kupić dla nich wieś, tą samą Kalinową, w której się poznali. Waleria Nawrocka jednak w 1856 roku wyszła za mąż za Stanisława Skoniecznego. Adam Asnyk podczas ślubu był w kościele. Jakie musiał przeżywać męczarnie widząc swoją ukochaną w białej sukni, przysięgającą miłość i wierność innemu mężczyźnie...?Czternastoletni chłopiec zaproszony na Święta Wielkanocne na wieś do Kalinowej, należącej wówczas do państwa Szrubarskich, poznał pannę Walerię N. (Nawrocka), która także zjechała tam z rodzicami. Szesnastoletnie dziewczę miało umysł bardzo rozwinięty i łączyło inteligencję z porywającym wdziękiem. (...) Asnyk zakochał się w niej od razu i zaczął snuć różaną przędzę marzeń, które rzeczywistość miała potargać okrutnie.
Uczucie jego nie mogło uzyskać wzajemności, wiadomo bowiem jakim okiem dorosła panienka, dumna z pierwszej długiej sukni, patrzy z wysokości lat szesnastu na młodszego od siebie chłopca w szkolnym mundurku. Bawili się jednak doskonale z sobą, gdyż panna Waleria, wesoła z natury zapominała o swojej nowej godności, z Asnyka zaś był wielki urwis, który wdzierał się na najwyższe drzewa, przeskakiwał przez rowy, płoty...
... Pytałem siebie, czy jestem godny
Takiej miłości czystej, łagodnej.
Lecz czułem tylko, że byłbym dla niej
Gotów me życie poświęcić w dani
I byłbym rzucił wszystko — gdy trzeba,
I poszedł za nią prosto do nieba,
I byłbym poszedł za nią do piekła...
Gdyby nie... była z drugim uciekła...
Autor: Zbyszek Ciszewicz - Kalinowa nasza mała Ojczyzna
* * *
* Adam Prot Asnyk - poeta i dramatopisarz, podpisujący się jako Jan Stożek lub El...y, urodził się 11 września 1838 w Kaliszu. Po miłosnym zawodzie z Walerią, długo nie mógł znaleźć odpowiedniej kandydatki na żonę. Ożenił się dopiero w 1875 roku z Zofią Kaczorowską. Rok później Zofia umarła w połogu, zostawiając mu syna Włodzimierza. Poeta zmarł 2 sierpnia 1897 w Krakowie. Został pochowany w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.
** Kalinowa wieś w województwie łódzkim, w gminie Błaszki. W miejscowym dworze, według tradycji, toczyła się akcja opery "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki. We wsi znajduje się również jeden z najcenniejszych zabytków w powiecie sieradzkim - gotycki kościół św. Marii Magdaleny, ufundowany przez Jana Zarembę w latach z 1465-1468.
*** Patron to oficjalna nazwa obrońcy publicznego przy trybunale (sądzie) cywilnym w XIX wieku. Dom Nawrockich mieścił się przy Alei Józefiny (dziś Aleja Wolności 13) i stanowił część budynku sądu.
sobota, 4 lutego 2017
Święty Antoni nas obroni...
Ultraklerykalizm i dewocja władzy to nie jest problem nowy. Zauważano go i krytykowano nawet w czasach, gdy katolicyzm był religią państwową.
W roku 1925 na łamach prasy polskiej ukazała się notatka dotycząca niezwykłej kariery wojskowej świętego Antoniego w Brazylii. Z zagranicznych serwisów wydobył ją "Kurier Warszawski", gazeta związana z chrześcijańsko-konserwatywną prawicą, nie zainteresowana raczej krytyką religii rzymskiej i laicyzacją. Jako ciekawostkę powtórzyły ją między innymi dzienniki krakowskie. Krótka opowieść przypominała o kuriozalnym wydarzeniu sprzed czterech wieków. Wtedy to jeden z rezydujących w Brazylii wicekrólów portugalskich, wierzący bardzo w szczególną rolę świętego Antoniego, postanowił go odpowiednio uhonorować. Po jakimś militarnym zwycięstwie, możliwym tylko dzięki cudownej protekcji zza światów, mianował świętego pułkownikiem i kazał naliczać mu żołd, jak każdemu żołnierzowi. W zastępstwie świętego wypłatę zgodził się przyjmować jeden z brazylijskich klasztorów. Trwało to czterysta lat, aż w wieku XX rząd brazylijski, szukając oszczędności, postanowił skasować pobory świętego Antoniego. Aby jednak nie urazić jego godności i nie narazić się na odwet, wymyślono wyjście honorowe.
Temat podchwycił tygodnik "Łodzianin" - organ prasowy Polskiej Partii Socjalistycznej.
O rzekomych cudach krytycznie wypowiedział się także bezrobotny czytelnik "Gazety":
Lipiny. (Cud nad Rawą.) Pod nagłówkiem "Cud nad Wisłą", nowocześni faryzeusze odparcie bolszewików pod Warszawą w roku 1920 usiłują przedstawić jako cud pod względem dogmatyki rzymsko-katolickiej. Cud pod tym względem jest to pewne zdarzenie wbrew prawom natury dla udowodnienia Wszechmocy Boskiej, np. gdy kamień upuszczony z dłoni upadnie na ziemię, jest to rzeczą całkiem naturalną, ale żadnym cudem, bo stało się to według prawa ciążenia materii ku ośrodku kuli ziemskiej. Gdyby jednak ten kamień z dłoni - wbrew temu prawu podniósł się w górę, w takim razie stałby się cud nad dłonią. "Cud nad Wisłą", nie jest żadnym cudem w myśl teologii, lecz tylko wymyśloną przez faryzeuszów bajką, która hałaśliwie rozpościerając się po Polsce uszczupla zasługi wojska polskiego. Pod Wisłą zostali bolszewicy odparci przez, od lewicy do prawicy, pojednane i walecznym duchem polskim przesiąknięte wojsko polskie w całości pod dowództwem generalnego sztabu wojskowego. Górnośląskie kominy nie dymią, wskutek czego lud bez pracy i chleba, tu cuda nad Wisłą, Wartą lub Brynicą nic nie zmienią na lepsze. Szerzycielom bajki o cudzie nad Wisłą polecamy ważniejsze starania. Sprawcie teraz, wy mędrcy, aby na nowo rozdmuchano wygaśnięte huty górnośląskie. Aby górnośląski robotnik zarobił na chleb codzienny i przyodziewek, przy 8-godzinnej robocie. Aby sprowadzono do ojczyzny wszystkich górnoślązaków z Francji. Aby jednem słowem stał się cud najaktualniejszy, powiedzmy "Cud nad Rawą"! Bezrobotny.
Na podstawie: "Łodzianin", 19 września 1925.
* * *
*Kurier Warszawski był gazetą codzienną związaną ze Stronnictwem Chrześcijańsko-Narodowym. W wyborach do Sejmu I kadencji w 1922 roku zwycięska koalicja partii chrześcijańsko-narodowych startowała jako lista nr 8.
**Bezbożnik – antyreligijne, antyklerykalne oraz ateistyczne czasopismo satyryczne wydawane w latach 1922–1941 w Związku Radzieckim przez Związek Wojujących Bezbożników.
W roku 1925 na łamach prasy polskiej ukazała się notatka dotycząca niezwykłej kariery wojskowej świętego Antoniego w Brazylii. Z zagranicznych serwisów wydobył ją "Kurier Warszawski", gazeta związana z chrześcijańsko-konserwatywną prawicą, nie zainteresowana raczej krytyką religii rzymskiej i laicyzacją. Jako ciekawostkę powtórzyły ją między innymi dzienniki krakowskie. Krótka opowieść przypominała o kuriozalnym wydarzeniu sprzed czterech wieków. Wtedy to jeden z rezydujących w Brazylii wicekrólów portugalskich, wierzący bardzo w szczególną rolę świętego Antoniego, postanowił go odpowiednio uhonorować. Po jakimś militarnym zwycięstwie, możliwym tylko dzięki cudownej protekcji zza światów, mianował świętego pułkownikiem i kazał naliczać mu żołd, jak każdemu żołnierzowi. W zastępstwie świętego wypłatę zgodził się przyjmować jeden z brazylijskich klasztorów. Trwało to czterysta lat, aż w wieku XX rząd brazylijski, szukając oszczędności, postanowił skasować pobory świętego Antoniego. Aby jednak nie urazić jego godności i nie narazić się na odwet, wymyślono wyjście honorowe.
Pułkownik 7 pułku - święty Antoni Padewski, po czterystu latach wyśmienitej służby, mianowany jest generałem i przeniesiony w stan spoczynku... - brzmiał komunikat rządowy.Niestety, ze stratą dla świętego i klasztoru, rząd nie przewidział dla emerytowanego należnego mu świadczenia po tak długim okresie pracy.
Temat podchwycił tygodnik "Łodzianin" - organ prasowy Polskiej Partii Socjalistycznej.
Nie mamy powodu nie wierzyć informacji, którą spolszczył organ ósemkowo-nekrologowy*. Jaskrawo daje ona miarę co klerykalny zabobon może czynić z religii, stwarzając tak karykaturalne formy czci, że niewiele różnią się one od bluźnierstw, któremi usiłują ośmieszać wierzenia religijne bolszewiccy działacze z "Bezbożnika"** - skomentował "Łodzianin".Po czym dorzucił historyjkę z naszego podwórka, świadczącą, iż z prymitywizmu religijnego Brazylijczyków śmiać się nam nie wypada, bo sami niejedno mamy na sumieniu. Że i w naszym kraju pojęcia i miary ziemskie przerzuca się na sprawy religijne. Przykładem, który sam się narzuca jest odparcie inwazji bolszewickiej spod Warszawy. Obóz klerykałów wkrótce po zwycięstwie zaczął rozpuszczać wieści, że Matka Boska, jako Królowa Polski, czynnie pomagała wojskom polskim, odwracając od nich kule rosyjskie. Wprawdzie dla lepiej wykształconych odbiorców interwencja niebios przedstawiana była mniej wyraźnie, ale podkreślaniem cudowności zwycięstwa konsekwentnie osłabiano zasługi naczelnego dowództwa i poświęcenia Polaków. Konsekwencją uznania kluczowej roli Niebios w militarnym zwycięstwie nad bolszewikami, był oczekiwany wzrost roli kościoła katolickiego. Za tak skuteczną pomoc naród musiał jeszcze bardziej czcić i jeszcze więcej płacić.
Uczcić - to znaczy - wedle pojęć zaiste osobliwego typu chrześcijan - obdarzyć czemś, co schlebiałoby ludzkiej monarchini. Toteż grono pobożnych ziemianek uchwaliło zbierać złoto - na berło dla Matki Boskiej - dla matki Chrystusa, który tyle słów wzgardy poświęcił złotu! Sądzimy, że po niemal dwu tysiącach lat ery chrześcijańskiej mogłaby istnieć religijność, oparta na innej wierze niż ta, że na szali pobożności najwięcej waży czyste... złoto! - dziwił się socjalistyczny tygodnik.
To zbieranie złota i kosztowności, które miano przetopić na berło dla Maryi, szło jednak dość opornie. Chociaż endecka posłanka Maria Holder-Eggerowa propagowała pobożny projekt nawet za oceanem. Ostatecznie zbiórka trwała 5 lat. Ufundowane insygnia Królowej Polskiej - berło i jabłko - wotum kobiet polskich, zostały złożone w klasztorze jasnogórskim 3 maja 1926 roku.Drugi przykład pomieszania religii z polityką przypomniała katowicka "Gazeta Robotnicza" przy okazji uroczystej koronacji obrazu Matki Boskiej Piekarskiej 15 sierpnia 1925 roku.
W roku 1914 Niemcy wyzyskiwali pobożność ludu śląskiego do swych celów wojennych. Jeszcze dziś można znaleźć obrazki niemieckie o Piekarach, przedstawiające obraz Panny Marji Piekarskiej w otoczeniu cesarza niemieckiego Wilhelma II i cesarza austriackiego Franca Józefa, z jednej a kardynałów niemieckich, z drugiej strony. U dołu pocztówki widać podobiznę klasztoru w Piekarach, którego bronią pruscy ułani przed rosyjskiemi kozakami. Pocztówka oznaczona jest napisem "Gruss aus Deutsch -Piekar" oraz adnotacją "Muttergottes als Beschuetzerin 2.8. 1914" (Matka Boska jako obrończyni).Aby przyciągnąć katolicki lud polski, niemiecka propaganda germanizowała Matkę Boską. O pruska Madonno wstaw się za nami!
O rzekomych cudach krytycznie wypowiedział się także bezrobotny czytelnik "Gazety":
Lipiny. (Cud nad Rawą.) Pod nagłówkiem "Cud nad Wisłą", nowocześni faryzeusze odparcie bolszewików pod Warszawą w roku 1920 usiłują przedstawić jako cud pod względem dogmatyki rzymsko-katolickiej. Cud pod tym względem jest to pewne zdarzenie wbrew prawom natury dla udowodnienia Wszechmocy Boskiej, np. gdy kamień upuszczony z dłoni upadnie na ziemię, jest to rzeczą całkiem naturalną, ale żadnym cudem, bo stało się to według prawa ciążenia materii ku ośrodku kuli ziemskiej. Gdyby jednak ten kamień z dłoni - wbrew temu prawu podniósł się w górę, w takim razie stałby się cud nad dłonią. "Cud nad Wisłą", nie jest żadnym cudem w myśl teologii, lecz tylko wymyśloną przez faryzeuszów bajką, która hałaśliwie rozpościerając się po Polsce uszczupla zasługi wojska polskiego. Pod Wisłą zostali bolszewicy odparci przez, od lewicy do prawicy, pojednane i walecznym duchem polskim przesiąknięte wojsko polskie w całości pod dowództwem generalnego sztabu wojskowego. Górnośląskie kominy nie dymią, wskutek czego lud bez pracy i chleba, tu cuda nad Wisłą, Wartą lub Brynicą nic nie zmienią na lepsze. Szerzycielom bajki o cudzie nad Wisłą polecamy ważniejsze starania. Sprawcie teraz, wy mędrcy, aby na nowo rozdmuchano wygaśnięte huty górnośląskie. Aby górnośląski robotnik zarobił na chleb codzienny i przyodziewek, przy 8-godzinnej robocie. Aby sprowadzono do ojczyzny wszystkich górnoślązaków z Francji. Aby jednem słowem stał się cud najaktualniejszy, powiedzmy "Cud nad Rawą"! Bezrobotny.
Na podstawie: "Łodzianin", 19 września 1925.
* * *
*Kurier Warszawski był gazetą codzienną związaną ze Stronnictwem Chrześcijańsko-Narodowym. W wyborach do Sejmu I kadencji w 1922 roku zwycięska koalicja partii chrześcijańsko-narodowych startowała jako lista nr 8.
**Bezbożnik – antyreligijne, antyklerykalne oraz ateistyczne czasopismo satyryczne wydawane w latach 1922–1941 w Związku Radzieckim przez Związek Wojujących Bezbożników.
sobota, 28 stycznia 2017
Armaty na salony
W chwili koronacji na cesarza Francuzów Napoleon Bonaparte miał już własny empirowy tron i projektantów gotowych do kompletnego wykonania nowej oprawy rodzącego się imperium.Empire, styl w architekturze i sztuce pierwszego cesarstwa, nie rozpoczął się 2 grudnia 1804 roku, ale kilka lat wcześniej. Poprzedził go okres Konsulatu (1799-1804), kiedy to Bonaparte, sprawował praktycznie samodzielną władzę. Już wtedy wprowadzał dworski ceremoniał i kompletował rekwizyty władzy. Potęgę nowego cesarstwa miały ukazywać nie tylko architektura i sztuka wyposażania wnętrz, ale również literatura, teatr, malarstwo oraz stroje.
Wódz uważał się za znawcę piękna, ale w dziełach sztuki szukał przede wszystkim metod do wysławiania własnej wielkości i swoich wojennych sukcesów. „Jesteś wielki jak świat” – często mówili mu podwładni, ale to nie wystarczało. Za I cesarstwa, tak jak w czasach Ludwika XIV, władza szczegółowo określała normy dla artystycznej twórczości. Gorliwi urzędnicy „od sztuki” zapewniali cesarza, że „po dziesięciu latach będzie już mógł oczekiwać pojawienia się arcydzieł”.
Przyszłość okazała się mniej różowa. Cesarstwo upadło, a empirowe „arcydzieła” mimo pewnej popularności, doczekały się także ostrej krytyki. Leon Libonis – francuski rzeźbiarz i ilustrator w końcu XIX wieku rozprawił się z nimi stanowczo. Poniżej: obszerne fragmenty książki „Styl cesarstwa (empire)” – wydawnictwo Jan Fiszer Warszawa, 1903 rok.
![]() |
| Salon empirowy na zamku Malmaison |
Arcydzieła, zbierane od wieków w pałacach, zamkach, a szczególnie w kościołach, oddane były na stopienie, inne zostały zrabowane, zdeptane i zmiażdżone przez zwycięzców ciemnych i barbarzyńskich, którzy niszczyli te prawdziwe cuda inteligencji ludzkiej. Meble i przedmioty sztuki dawnych rezydencji królewskich zostały wystawione na sprzedaż, ale wiele z tych sprzedaży przerwano dla braku kupujących. Meble i przedmioty najcenniejsze podzielono na dwie części; pierwsza miała być zachowana, aby figurować w zbiorach narodowych francuskich, druga służyła na zamianę z cudzoziemcami za broń, amunicję i zapasy żywności. (…)
Wtedy to na tą nieszczęśliwą epokę bardzo zgubny wpływ wywarł David*, zamiłowany aż do fanatyzmu w bogach i bohaterach starożytności, których starał się przywrócić do życia w swoich obrazach. Dzięki wielkiemu talentowi propagował on wszędzie to szalone zamiłowanie do starożytności, co tym łatwiej mu poszło, że upodobanie podobne zaczęło się już zjawiać w ostatnich czasach panowania Ludwika XVI. David, jak Lebrun** za czasów Ludwika XIV, dawał wzory na wszystko i kierował wszystkimi uroczystościami publicznymi, pochodami, przedstawieniami, rysował kostiumy członków zgromadzenia, uczniów szkół, i wszystko to w guście starożytnym, z togami, tunikami, peplum, itd.
![]() |
| Sofa w stylu empire - ok. 1802 r. |
Obok Davida, człowiekiem który wywarł największy wpływ na rozwój stylu tej epoki, był budowniczy Percier, ze swoim kolegą Fontaine. Ci dwaj architekci, a szczególniej Percier, mieli wielką łatwość kompozycji i wykonania, ale ciągle prześladowało ich wspomnienie form czystych i suchych starożytności. Artystą wybornym pod każdym względem i któremu zawdzięczamy najlepsze produkcje epoki był malarz Prud’hon, którego kompozycje mitologiczne pełne są gustu i odznaczają się rysunkiem i wdziękiem, godnemi najlepszych dzieł XVIII wieku. Na nieszczęście prace jego nie dotyczyły nigdy dzieł całkowitych, a odnosiły się głównie do płaskorzeźb i figur z brązu, zdobiących sprzęty. (…)
Cesarz obstalował u Percier’a wielką liczbę rysunków do dekoracji i umeblowania mieszkań cesarskich. Percier wybrał do wykonania mebli braci Jacob, synów Grzegorza Jacoba, rzeźbiarza Ludwika XVI, zmarłego w r. 1789. Ci stolarze artyści wykonali już dla Perciera w 1793 r. meble, przeznaczone dla Konwencji, i to zapewne było początkiem pracy wspólnej, którą podjęli także dla odrestaurowania pałaców cesarskich. Około roku 1804 jeden z braci Jacob zmarł i pozostawił drugiemu kierunek pracowni, a ten ostatni połączył ze swoim nazwisko Desmaltera. Dzieła tych stolarzy, czy to wykonane przez każdego z nich z osobna, czy też wspólnie, są liczne i piękne; pałac Fontainebleau, Wersalu i Muzeum mebli narodowych, są pełne ich wyrobów; umeblowanie sali Marszałków w dawnym pałacu Tuileries jest ich dziełem.
Najważniejszem dziełem Jacoba i Desmaltera jest szafka na klejnoty cesarzowej Marii Ludwiki. Nic nie okazuje lepiej, jak ten mebel, do jakiego stopnia zły smak doszedł w przeciągu tak krótkiego czasu. Aby się o tym przekonać, trzeba się przyjrzeć owej szafie, o kompozycji nędznej, o ścianach rozpaczliwie płaskich, ozdobionych ornamentami miedzianymi, w stylu banalnym. Była ona jednak w tej epoce uważaną za jedno z najpiękniejszych dzieł, znanych w stolarstwie, a zapłacono za nią nie do uwierzenia wysoką sumę 55,000 franków. Pomimo wszystko, nie można zaprzeczyć, że robota stolarska tego mebla jest wykonana mistrzowską ręką, jako wyrób rzemieślniczy; co zaś do figur brązowych, w stylu Prud’hona, to zasługiwały one na lepsze pomieszczenie.
![]() |
| Pałac Brunszwickich w Kołobrzegu |
Pomnikiem najwspanialszym z wystawionych przez cesarza jest łuk triumfalny de l’Etoile, wzniesiony podług planów budowniczego Chalgrina. Roboty rozpoczęte w r. 1806 zostały przerwane w r. 1813, i po różnych przygodach budowa została dopiero ukończona za Ludwika Filipa. Z innych ważniejsze są: kościół 8-tej Magdaleny, który miał być świątynią wielkiej armii; pałac Giełdy, wreszcie pałac przy ulicy d’Orsay, przeznaczony na ministerstwo spraw zagranicznych, pod który kamień węgielny położony został w 1810 r. Roboty przy tej budowie zostały przerwane w r. 1814, podjęte znowu za Restauracji i nareszcie wykończone za Ludwika Filipa.
Główny charakter stylu cesarstwa jest bardzo typowy i niepodobny do żadnego innego, nawet do starożytnego, który tak bardzo starano się skopiować. Architektura jest tylko niezręczną kopią pomników starożytności. Dekoracja, ornamentyka, to starożytność, zawsze starożytność, ale napuszona, śmieszna, zimna; jest to orgia palm, wieńców o kwiatach praskich i liściach policzonych, anemicznych godeł wojennych, kasków karnawałowych itp., ułożonych ciężko i bez wdzięku. (…)
Gdy patrzymy na ten długi szereg wieków, w ciągu których przeszły z takim triumfem francuskie pomysły artystyczne, to nie rozumiemy, w jaki sposób te tradycje siły, wdzięku i elegancji mogły runąć i zginąć w przeciągu 10-12 lat zaledwie, i zrobić miejsce tak płaskiej sztuce, jaką jest styl cesarstwa.
![]() |
| Łuk Triumfalny w Paryżu - pamiątka zwycięstw Napoleona |
Wojskowa dyktatura Napoleona, który samozwańczo proklamował się strażnikiem zdobyczy rewolucji, oparła nowy styl „empire” na podstawach klasycznych, tłumaczonych jednak obecnie na inny sposób. Umiłowany „ideał piękna” i harmonii przygłuszają obecnie swym hukiem zwycięskie armaty i światowa sława cesarza. Sztuka nie budzi już ducha wolności, jak dawniej marzyło się Winckelmannowi****. Staje przed nią teraz zadanie opanowania ludzkiej świadomości nieco ociężałym majestatem. Promotorzy empiru domagali się prostoty ogołoconych ścian i nawet mistrzów XVIII wieku ganili za niepotrzebny przepych, chcąc jednak uniknąć wrażenia ubóstwa, sami wprowadzali liczne ozdoby, pokrywając ściany mnóstwem motywów dekoracyjnych, które nadawały budowlom charakter niezdarnego luksusu.
Takie to paradoksy rodzą się, kiedy sztuka ma realizować z góry narzucone założenia. Mimo to, styl empire znalazł uznanie w ówczesnym świecie, a także później. Popularny stał się przede wszystkim w krajach opanowanych przez Francję, ale również w Stanach Zjednoczonych, Rosji i Anglii. Chociaż często w tych krajach poszukiwano własnych form wyrażenia potęgi imperialnego państwa, bywały to rozwiązania podobne do francuskich.
Szczególnie widać to w architekturze. W Rosji w stylu empire na początku XIX wieku powstały m.in. w Sankt Petersburgu budynki Instytutu Górniczego i Admiralicji. W Polsce można zobaczyć ten styl w Kołobrzegu – w pałacu rodziny Brunszwickich (von Braunschweig).
Do popularyzacji form empirowych znacząco przyczyniło się wydanie w 1812 roku katalogu z projektami wnętrz autorstwa P.F. Fontaine’a i M. Perciere’a. Po upadku cesarstwa w 1815 r. imperialny styl stracił jednak we Francji na znaczeniu, bo zabrakło możnego protektora. Empirowe meble nie bardzo nadawały się do skromniejszych wnętrz mieszczańskich, a odrestaurowana monarchia miała już zdecydowanie mniejsze ambicje…
***
*Jacques-Louis David (ur. 30 sierpnia 1748 w Paryżu, zm. 29 grudnia 1825 w Brukseli), francuski malarz, główny reprezentant klasycyzmu, nadworny malarz Napoleona Bonaparte.
** Charles Le Brun (1619-1690) – francuski malarz, architekt i dekorator okresu baroku, współtwórca stylu Ludwika XIV.
*** Pierre-Paul Prud’hon (1758-1823) – francuski malarz i rysownik, reprezentujący malarstwo klasyczne w formie i jednocześnie romantyczne w treści i nastroju. Był nauczycielem rysunku żon Napoleona, pełnił również funkcję nadwornego malarza.
****Johann Joachim Winckelmann (1717-1768) – niemiecki archeolog i historyk sztuki, który przyczynił się do narodzin klasycyzmu. W swoich pracach dowodził, że szczytem sztuki jest osiągnięcie piękna, czego artysta dokonać może tylko kiedy sam sobie narzuci rygorystycznie przestrzeganą koncepcję dzieła ze „szlachetną prostotą i spokojną wielkością”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













