* * *
W XIX wieku przemysł włókienniczy spowodował przekształcenie, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat, niewielkiej osady Łódki w jedno z najbardziej znaczących miast przemysłowych w Europie. (…) Specyfikę łódzką stanowiło sytuowanie siedzib właścicieli tuż obok zabudowań fabrycznych. Pałace i fabryki nadały szczególny charakter temu miastu. Powstawały na zlecenie fabrykantów, z których wielu rozpoczynało swą karierę w Łodzi od chałupniczej pracy przy ręcznym warsztacie tkackim i w ciągu kilkudziesięciu lat dorabiało się fortuny. W 1895 roku warszawiak Adolf Starkman tak scharakteryzował ówczesnych „Lodzermenschów”:
Wyobraźmy sobie wrzący kocioł, w którym ręka przeznaczenia gotuje tłusty połeć pieczeni i zaprasza do uczty biesiadników bez wyboru i legitymacji, domyśleć się łatwo, że górować tu będzie prawo mocniejszego i że więcej szczwany lub w łokciu silniejszy bohater dogodniejsze przy kotle z łatwością sobie stanowisko utoruje(…)Nie była to opinia zbyt pochlebna, jednakże trudno jej całkowicie odmówić racji. Począwszy od lat dwudziestych XIX wieku rozpoczął się wzmożony napływ do Łodzi ludności rozmaitego pochodzenia. Możliwość uzyskania bezpłatnych parceli, dogodnych kredytów, znalezienia pracy, a tym samym poprawy warunków bytowania oraz krążące opowieści o możliwościach łatwego zarobku, a może nawet, przy odrobinie szczęścia, dorobienia się majątku, była magnesem przyciągającym ludzi do Łodzi. W ciągu krótkiego czasu rodziły się tu fortuny. Wiele z nich równie szybko padało, wciąż jednak znajdowali się kolejni ochotnicy, zdeterminowani, ogarnięci myślą o milionach. Siła finansowa była wyznacznikiem pozycji społecznej. Niezbędną oprawą dla zdobytej pozycji, manifestacją bogactwa, znaczenia była rezydencja odpowiadająca okazałością finansowej potędze właściciela. A że często zamożność nie szła w parze z wykształceniem, więc niejednokrotnie bywało i tak, jak to przedstawił w „Łodziance” w końcu XIX wieku pewien dowcipniś:
- Panie architekcie, zamierzam wystawić pałac, czy zechcesz zrobić mi plany?
- Owszem, ale w jakim stylu ma być ten gmach? W stylu? No, ma się rozumieć, że w stylu wspaniałym, bo mnie przecież na to stać…

W 1870 roku Scheibler kupił graniczące z Wodnym Rynkiem posiadła wodno-fabryczne „Księży Młyn” i „Młyn Wójtowski”. W 1873 zaczął wznosić na „Księżym Młynie” czterokondygnacyjny, murowany budynek przędzalni, a następnie tkalnię. (…)

Materiały ikonograficzne z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia (XIX w.) przedstawiają już cały kompleks budynków. Do willi od strony wschodniej przylegają: budynek sali balowej, którego przedłużenie stanowi przeszklony łącznik prowadzący do ogrodu zimowego, oraz oficyna gospodarcza. W 1893 roku na wschód od tego zespołu, oddzielony dziedzińcem gospodarczym, został wzniesiony budynek mieszczący powozownię i stajnie. (…)

Willa Herbstów pozostawała w rękach rodziny do roku 1941. Mieszkali tam najpierw Matylda (1856-1936) i Edward (1844-1921), a później ich syn Leon (1880-1942) ze swą żoną Aleksandrą (1889-1970?), którzy wyjechali w końcu 1941 roku do Wiednia. Zabrali z sobą całe wyposażenie domu, Leon nie dożył zakończenia wojny. Zmarł bezpotomnie.
Po wojnie obiekt został znacjonalizowany i podzielony między wielu zmieniających się użytkowników, którzy nie byli zainteresowani inwestowaniem w oddane im w dzierżawę budynki. Każda z instytucji dostosowywała wnętrza do własnych, aktualnych potrzeb, nie troszcząc się o zachowanie istniejących elementów dawnego wystroju. Trudno się nawet temu dziwić, skoro obiekt znajdował się poza sferą zainteresowań służb konserwatorskich powołanych przecież do ochrony dóbr dziedzictwa kulturowego (do rejestru zabytków został wpisany dopiero w 1972 roku).(…)
Gdy w 1976 roku rezydencję przejęło Muzeum Sztuki, wszystkie zabudowania wymagały kapitalnego remontu. Konieczne było również odbudowanie kordegardy oraz odtworzenie ogrodzenia. Najwięcej zmian wprowadzono w architekturze powozowni. Prace konserwatorskie polegały na usunięciu wszelkich przeróbek, m.in. przywrócone zostały pierwotne formy otworów okiennych i drzwiowych, a także zrekonstruowane brakujące fragmenty wystroju elewacji. Architektura zewnętrzna willi zachowała się w niezłym stanie – należało uzupełnić tynki i elementy sztukatorskie. Natomiast wnętrza wymagały gruntownej konserwacji.
Z pierwotnego wystroju wnętrz zachowała się większość boazerii, żyrandol w salonie lustrzanym, a także piece kaflowe. Co prawda wszystkie zostały zamalowane farbami olejnymi, jednak dzięki żmudnym zabiegom konserwatorskim odzyskały dawny wygląd. Zachowane elementy oryginalnego wystroju pozwalały przypuszczać, że wyposażenie wnętrz było bogate i zróżnicowane stylowo. Potwierdzały to skąpe materiały ikonograficzne. Odnaleziono zaledwie pięć fotografii z końca ubiegłego wieku przedstawiających salę balową, salon lustrzany i salon kwiatów. W przypadku pozostałych pomieszczeń przy odtwarzaniu wnętrz pomocne były, mimo że często niezbyt precyzyjne, opisy i wspomnienia osób, które niegdyś bywały w tym domu, a także fotografie wnętrz innych łódzkich domów fabrykanckich.
Przy aranżowaniu wnętrz, jako że nie był możliwy powrót do wystroju, jaki istniał za czasów Herbstów, postanowiliśmy zastosować wiele sposobów dekorowania pomieszczeń charakterystycznych dla łódzkich willi i pałaców przełomu wieków. Tak więc na ścianach pojawiają się tapety, tkaniny, malatura. Draperie w poszczególnych pokojach są zróżnicowane w zależności od charakteru wnętrza, mobiliów itd. Wnętrza zostały wyposażone meblami, obrazami, bibelotami, pochodzącymi głównie ze zbiorów własnych muzeum.(…) Brakujące elementy wyposażenia były sukcesywnie kupowane, wiele otrzymaliśmy w darze.
* * *
Wyremontowany pałac, już jako muzeum wnętrz, udostępniono publiczności 28 grudnia 1990 roku. Główną kolekcję stanowią dzieła sztuki i rzemiosła artystycznego z XIX/XX w. Wnętrza odrestaurowanej willi wyposażono m.in. w meble neorenesansowe i neobarokowe. Podziwiać można salon orientalny, pokoje secesyjne, meble eklektyczne, w stylu Ludwika Filipa oraz empire.
Po 20 latach okazało się, że jako obiekt muzealny pałac Herbsta stał się za ciasny i mało funkcjonalny. Kiedy odnaleziono stare fotografie pokazujące nieznane dotąd detale zespołu pałacowego, mógł powstać nowy projekt rozszerzenia powierzchni użytkowej oraz zagospodarowania terenu wokół pałacu. W 2011 roku w pałacu Herbsta rozpoczęto drugi etap modernizacji, który pozwolił zwiększyć powierzchnię wystawienniczą i odtworzyć pozostałą część zespołu pałacowego. Modernizacja XIX-wiecznej rezydencji kosztowała prawie 20 milionów złotych, jednak w połowie została sfinansowana z funduszy unijnych. Odnowiono wnętrza, elewację oraz pałacowy ogród. W wyremontowanej powozowni otwarto galerię sztuki dawnej.